Czy w wodzie jeszcze piszczy?

 Chciałem popatrzeć. Sprawdzić co w wodzie piszczy. Ja z aparatem, a Marcin z wędką. Mam wrażenie, że są to jedne z ostatnich zdjęć tej rzeczki, dlatego zależało mi by tutaj być. Dochodziły do mnie wiadomości o tragicznym stanie mojej ulubionej. Bardzo niski stan wody i chroniczny brak jakichkolwiek ryb. Krótko. Z każdym sezonem rzeczka ginie w oczach. Wypłyca się w zastraszającym tempie. Gdzie podziały się te przepastne rzeczne doły ?

 Łąki, kiedyś podmokłe otaczające rzekę zamieniły się w suche ścierniska. Kto by pomyślał by wiosną wybrać się tutaj bez gumowego obuwia. Mini dopływy z okolicznych źródeł również wysychają. Lekko bagienny charakter tego terenu zginął. Można więc uznać, że są to raczej moje ostatnie zdjęcia ukazujące rzekę w stanie jakim był od kiedy pamiętam.

 Żadnego ruchu w wodzie. Jeszcze kilka lat temu wystarczyło postać w tym miejscu by zaobserwować przepływające pstrągi. Dziś prawie 20 minut i nic. Do tarła również ryby jesienią nie podchodziły. Nie obserwowano tu tego zjawiska. Zapewne dlatego, że po prostu ich już tu nie ma.

 Dno rzeki na powierzchni ziemi. Teraz można tędy hasać bez problemów w klasycznych woderach.


 Marcinowi skradanie nad rzeką na wiele się nie przydało. Można się tak skradać i skradać....
Dobrze, że nie zabierałem wędki. Wolę mieć przed oczami inny wygląd tej wody.


 Tylko moje skradanie coś przyniosło. Udało mi się upolować kozła sarny! Podszedłem go naprawdę dość blisko. Lata skradania się po nadrzecznych krzakach przyniosły taki oto efekt. Nic tylko krzywy uśmiech losu. Choć dowodzi to również tego, że nawet bez wędki mogę zostać królem polowania! ;)

 Nie ma co. Dobrze, że kiedyś miałem szansę na spokojne łowienie na tej rzece. Musimy zmienić rewir. Pojechać gdzieś daleko. Tylko gdzie?

Uzbrojeni w aparat i pierzaste wabie przemierzaliśmy strumyk. Jak dla mnie przynęty jak inne, jednak dla Marcina niekoniecznie. Osobiście w razie zaczepu rwałbym je bez zastanowienia, ale to ja. Marcin walczy do końca o swoje koguty ! :)

 Myliłby się ten kto twierdziłby, że po polanie maszeruje nasz słynny skoczek Kozakiewicz, czy inny hodowca fasoli spacerujący ze swoją ulubioną tyczką. To po prostu klasyczny odczepiacz przynęt. :)

2 komentarze:

  1. Gdzie ? Nad morze, na morskie pstrągi hehe ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojj.... daleko !
      Choć oczywiście troszkę morskiego klimaciku Ci zazdroszczę ! ;)

      Usuń