Sposób na upały.

 Żar leje się z nieba. Ciężko jest zrobić dobry wynik w takich warunkach. Zwłaszcza jak zaczyna się łowić w samo południe. Upał niemiłosierny. Nawet ptaki dziwnie przycichły. Coraz bardziej mi się nie chce łowić, pomimo tego, że kilka minut temu zmontowałem zestaw. Jednak w tak niesprzyjających warunkach udaje mi się przełamać i coś wydłubać. Cztery nie za duże pstrągi. Ciężko powiedzieć czy to zły czy dobry wynik. Zależy chyba od punktu widzenia.

 W miejscach teoretycznie najlepszych, bo głębokich - nic się nie dzieje. Nie licząc oczywiście szczupaczej obcinki. Szczupłemu nadmiar słońca w żerowaniu nie przeszkadzał.

 Pod gałęziami również pusto. Pomimo zbawiennego cienia rzucanego na powierzchnię rzeki przez zwisające nisko gałęzie.

 Jak okiem sięgnąć wysokie trawy. Dałem sobie spokój z woderami. Zrzucenie ich bardzo pomogło. Przestałem się gotować, tym bardziej, że zadarłem gacie i maszerowałem brzegiem boso. Ktoś już promował taki styl w TV. Co ciekawe to jest naprawdę super ! Nawet wliczając w to ciągłe kontakty moich nagich kończyn z pokrzywami i jeżynami.


 Gdzie by nie łowić i na co, to tylko w takich miejscach była pewna gwarancja na pstrągowe branie. Rzut w największą kipiel i szybkie prowadzenie. Ot i jedyna słuszna metoda sprawdziła się. Jak zawsze z resztą. Szkoda tylko, że miejsc z tak dobrze natlenioną wodą jest tak mało. Zwłaszcza w tak upalną pogodę.


 Koniec łowienia na dzisiejszy dzień. Złaziłem się po krzakach, kilka razy nurzałem czapkę w rzecznych nurtach i zakładałem ją na głowę dla ochłody.....Wystarczy na dziś. Wracam.

Troszkę zmęczony, troszkę......

2 komentarze: