Nowa jakość Bystrzycy.


Nowy sezon 2016 czas rozpocząć. Dość późno, ale zawsze. Do tej pory niewdzięczną rolę rzeki rozpoczynającej sezon pełniła Strzegomka. W tym roku wybór padł na Bystrzycę. Bystrzycę w formie "krainy pstrąga i lipienia". Całe szczęście, że nie musiałem sam rozpoczynać. Do wyprawy dołączył świeżo poznany kolega Daniel. Szok nowy kolega przeżył spory ! :)

 Piękna pogoda, dobre towarzystwo. Z ryb trafiły się dwa okonki. Ja na zero. Prawdziwa kraina pstrąga i lipienia. Kolega Daniel do tej pory uganiał się za pstrągami na terenie Jury Krakowsko - Częstochowskiej, czyli jego szok dorównywał mojemu z początków mojej tu kariery. Ja miałem o tyle gorzej, że nawijano mi makaron na uszy, że rzeczywiście WARTO ! Zimny prysznic jaki przeżył dziś nad Bystrzycą kolega Daniel sprawił mi niesamowitą przyjemność ! :)

Chyba wyszła ze mnie taka mała szuja. :) Chłopina cieszył się jak dziecko gdy w końcu udało mu się złowić pierwszego z dwóch okonków. W rzece krainy pstrąga i lipienia, gdzie występują również trocie wędrowne ! Dobry żart. Uśmialiśmy się dziś do rozpuku wspominając to co obaj zostawiliśmy za sobą... Chyba tylko dzięki wrodzonemu optymizmowi i odporności na wrocławski brak pstrągów wyprawę udało się zakończyć w bardzo dobrych humorach. :)

Bez humoru jak bez ręki. Daniel ciekawie zauważył, że jest to chyba jedyna rzeka pstrągowa w Polsce gdzie nie istnieje coś takiego jak presja wędkarska ! :) Ciekawe dlaczego tak pomyślał !? Może dlatego, że nie spotkaliśmy nikogo kto by wybrał się na łowy ? W każdym razie zadeklarował się, że przestanie psioczyć na swoje rodzime wody. Ja osobiście mogę go tylko trzymać za słowo...

Jako przewodnik po dolnośląskiej Bystrzycy dałem ciała po całości. Jednak w kwestii wrocławskich pstrągów na sukces nie jestem skazany. Jestem jednak zadowolony z wyprawy z jeszcze jednego powodu. Miałem kontakt z dobrym pstrągarzem, który w kwestii pstrągów poległ dziś jak i ja. W całości, czyli nie jest ze mną chyba jeszcze tak źle. Bardzo mnie to cieszy, bo zaczynałem wierzyć w nachodzące mnie czarne myśli o moich marnych pstrągowych zdolnościach.

Daniel wracał do domciu częściowo przerażony i załamany. Jednak po pewnym czasie szok troszkę przechodzi. Wiem po sobie. :)  Trzymaj się Daniel, i dzięki za spacer....


2 komentarze:

  1. Do następnego, oby wędkarsko bardziej udanego spotkania! Aczkolwiek ryby są tylko miłym dodatkiem do kontemplowania piękna Przyrody i radości z świetnego towarzystwa.
    A tekst w stylu: "jesteśmy nad górską rzeką Bystrzycą, (...) 1000 lajków na FB; ryba miesiąca stycznia... leszcz" śmieszy mnie nawet teraz gdy to piszę :)
    Pozdrówa!
    Daniel

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawdopodobnie śmieszy Cię to bo pochodzisz z innego świata, tylko, że równoległego ! :)
      Do następnego !!!

      Usuń