Moja pierwsza pstrągowa rzeczka

Minęło już sporo czasu kiedy to złowiłem swojego pierwszego pstrąga. Nie na jakiegoś tam koguta, lecz na prawdziwie pstrągowego woblerka. Z ogromnym sentymentem wspominam czasy, gdy człowiek spał w stogu siana nad brzegiem rzeki, by o świcie mieć szansę na magiczne łowy. Szkoda, że w tamtych czasach nie przywiązywałem uwagi do dokumentowania swoich wypraw za pomocą aparatu fotograficznego.
 
Może nie przywiązywałem uwagi, ale i nie miałem wtedy aparatu. Czas klisz fotograficznych odszedł w zapomnienie. W cyfrowym świecie jest dużo prościej, taniej i szybciej. Pamiętam jednak dokładnie jak wyglądało to kiedyś. Sporo miejsc nie zmieniło się specjalnie. Drobne zmiany są jednak zauważalne. Tu nie ma kładki, tam jest płytko. Niestety wszystko się zmienia. Na niektóre rzeczy nie mamy żadnego wpływu.

To właśnie tutaj. W tym właśnie miejscu złowiłem swojego pierwszego w życiu pstrąga... Szał był nie do opisania ! :) Pstrąg, prawdziwy pstrąg potokowy.

Po kilku minutach, zakręt poniżej kolejnego. Właśnie tego majowego dnia wiedziałem, że przepadłem, zapadłem na szaleństwo pstrągowych łowów, które skutecznie trzyma mnie do dzisiejszego dnia.


Bardzo fajnie jest odbyć taką podróż w czasie...

.... a Mateuszowi podobała się nie tylko rzeka... :)

2 komentarze:

  1. Odpowiedzi
    1. No właśnie, ale choć dane nam było łowić w "Złotym Wieku" polskiego pstrąga ! :)

      Usuń