Czeska gościnność.

 Czwartkowy ranek był bardzo zimny, ale udało mi się zerwać tuż po wschodzie słońca. Całe 8st.C dało mi nieźle popalić. Polar, kurtka, kamizelka i za gorąco to mi nie było. Do rzeki nie za daleko, bo tuż za rogiem, na skraju wioski. Ostatni dzień samotnych łowów. Już na starcie trafia się największy pstrąg wyprawy. Niezły początek ! Szybka fota i do wody.

Miejsca bardzo ciekawe. Im niżej z biegiem rzeki tym ciekawsze miejsca. Nadal wobler i obrotówka robiły robotę. Coraz głębiej, ale bez przesady. Woda krystalicznie czysta. Na trzy, cztery rzuty trafia się potokowiec. Tęczaki gdzieś wymiotło... Pędzę na most popatrzeć sobie !

A tam takie widoki ! Choć nie do końca. Zanim zdążyłem zrobić to zdjęcie z zza drew wyszło trzech wędkarzy ! No to nieźle ! Spiny w rękach, będzie się działo. Więc jedna fotka i postanowiłem znikać. Zanim jednak obróciłem się na pięcie jeden z nich zagadał mnie. Jednak tak coś dziwnie gadał, że ja ani słowa fersztejen ! Czesi. Oni równie szybko zorientowali się, że ja OBCY !

Bąknełem coś pod nosem z miną dobrze znaną kilku moim znajomych i pomaszerowałem w dół rzeki dobre 100 metrów. Ździwko moje było wielkie jak Panowie zeszli na moją wysokość po drugim brzegu i gadając dość głośno walili dziwnymi woblerami w wodę nie za bardzo przejmując się moją osobą. Tak naprawdę nie za bardzo miałem nawet możliwość coś zarzucić !!! Ich żyłki "fajnie" krzyżowały się w poprzek rzeki...

Siadłem, poczekam. Ci dalej ani się ruszą. Zszedłem za zakręt. Tutaj głębiej, a oni powolutku za mną ! No to siup, nie ma co się pałować z baranami. Postanowiłem przenieść się w górę rzeki... ale zachwiałem się. Założyłem włosianego jiga wykonanego przez Mateusza ! Dołki były głębokie ale o niewielkiej średnicy, przynęta idealna ! Łowiłem jigiem jak nimfą. Złowiłem 4 prawie 40cm pstrągi i jig wpadł w zaczep ! To w sumie dobrze. Wlazłem bezczelnie w sam środek zakrętu, uwolniłem jiga i zabrałem się stamtąd ! :)

Na płytkiej wodzie już nie tak dobrze. Pozostało mi szukanie dołków i około godziny do końca łowienia. W końcu pokazała się Pusia i zrobiła mi kilka zdjęć. :) Ot jedno z nich...

Skąd bierze się u Czechów taka niechęć do wędkarzy z naszego wspaniałego, głodnego kraju !? Może stąd, że... Na to już każdy zainteresowany musi sobie dać odpowiedź sam. Może będą różne odpowiedzi !? Jedno jest pewne. Pod każdym względem wygrałem !!! :) Przecież zakończyłem dopiero co otwarty sezon pstrągowy 2016 ! ;)



2 komentarze:

  1. Z jednej strony im się nie dziwię. Mają eldorado pod nosem i pilnują swego. Chyba musisz się podszkolić z czeskiego :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie !
      To jest chyba jedynie słuszny kierunek ! :)

      Usuń